coaching4smart

Co z przeszłością w coachingu ?

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 19/01/2015 at 05:00

Co do zasady coaching nakierowany jest na przyszłość i realizację celów poprzez działania w teraźniejszości. Bywają przypadki, kiedy coach może sięgnąć do doświadczeń Klienta z przeszłości (w celu pozyskania zasobów niezbędnych do realizacji celu).

Eksplorowanie przeszłości ma jednak jeden niebezpieczny obszar, którego lepiej nie „dotykać”, ponieważ może spowodować nieprzewidywalne i zaskakujące dla coacha zachowanie Klienta. Nazywany przez niektórych terenem objętym „demonami”, „jaszczurami”, czy „smokami” oznacza ożywienie traumatycznych zdarzeń z przeszłości. Jest to wszystko to, co przywołuje złe wspomnienia, wywołuje złość, lęk, płacz, żal i osłabia Klienta.

Tylko w wyjątkowych sytuacjach coach może odwołać się do przeszłości, najlepiej mając pewność, że nie trafi tam na takiego „smoka”. Jak w takim razie zadać pytanie, żeby nie wywołać „demonów” i nie pozostawić Klienta „otwartego” z jego trudnymi myślami z przeszłości?

Część doświadczonych coachów powie: NIE „OTWIERAĆ” KLIENTA! i nie szukać w przeszłości. Inni: nie „otwierać”, ale jeżeli się tak stało – pozwolić, żeby to się „wypaliło” (?). Jeszcze inni: zadawać najbardziej otwarte pytania, żeby nie dotknąć „słabych” tematów z przeszłości, a jedynie szukać tam wsparcia lub pozytywnych zasobów do realizacji celów.

Moim zdaniem wszyscy mają rację.

Najlepiej nie „otwierać” Klienta na tego rodzaju doświadczenia i mu nie szkodzić. „Udało” się jednemu z coachów wywołać u mnie taki stan. Widziałam też taką sytuację, która zdarzyła się w trakcie ćwiczeń. To nic przyjemnego! To naprawdę osłabia! To źle działa na wszystkich uczestników zdarzenia.

Jeśli nawet otworzy się drzwi do przeszłości i jej ciemnej strony, należy przed wszystkim zachować spokój. Nie należy wpadać w panikę (bo to czuje Klient i reakcja emocjonalna może zostać jeszcze spotęgowana przez takie zachowanie), ale zamknąć to co się ujawniło i sprawić, żeby Klient wyszedł z sesji „zamknięty”, a może nawet silniejszy. „Wypalić” to moim zdaniem zadać otwarte pytania, które tę sytuację zmienią na pozytywne doświadczenie. Przykłady takich pytań:

Co zrobisz i jakie wyciągniesz wnioski z tej sytuacji na przyszłość?

Czego chcesz zamiast tego? Jakie pozytywne wnioski weźmiesz ze sobą z tej sytuacji?

Jakie możemy z tej sytuacji wyciągnąć wnioski i iść dalej?

W jaki sposób możemy wyjść poza tę sytuację i zająć się naszym celem na sesję?

Doświadczeni coachowie oraz psychoterapeuci – coachowie znają jeszcze inne techniki. Nie będę ich jednak ujawniać, bo to wymaga więcej doświadczenia i wiedzy. Jeżeli coach poczuje, zobaczy, czy usłyszy, że jego Klient został „otwarty” i sam nie potrafi sobie poradzić z tą sytuacją, powinien poradzić Klientowi, żeby spotkał się z doświadczonym psychoterapeutą. To nie jest poraża. Taka sytuacja każdemu może się zdarzyć. Warto zadbać o Klienta.

Najbezpieczniej jednak nie dotykać „demonów” z przeszłości i zadawać pytania na tyle otwarte, żeby się na taką pułapkę nie natknąć. Zwykle „smoki” obniżają nastrój Klienta, hamują jego rozwój i sprawiają, że jego myśli są zajęte przeszłością, zamiast planami i realizacją celów, które przynoszą spełnienie. Klient odrywa się od teraźniejszości, w której te plany i cele się urzeczywistniają. Coachee, który pozostaje w  teraźniejszości dysponuje ogromną twórczą mocą i o taki stan przede wszystkim powinien zadbać coach w trakcie sesji.

Panuje też taki pogląd wśród coachów, że nie można trwale zaszkodzić Klientowi, o ile przestrzega się wszystkich zasad coachingowych i coach trzyma się filozofii coachingu, która zakłada, że m.in. coaching skierowany jest do ludzi zdrowych, Klient nie jest popsuty, jest świadomych, itp. Idąc nieco dalej wysuwają pogląd, że zdrowy człowiek posiada mechnizmy, dzięki którym potrafi się sam naprawić. To jednak moim zdaniem prowadzi do dość niezdrowego poglądu, że w zasadzie wszystko jest dozwolone i że nie trzeba się przejmować.

Sądzę, że świat jest nieco bardziej skomplikowany. Nie występuje tylko czarne i białe. Zwykle (w każdym zawodzie i specjalności) są podane i opracowane przez lata tzw. dobre praktyki, ale pojawiają się też wyjątki, pułapki, błędy, doświadczenia, itp. Ten proces jest zwykle dość skomplikowany i ciągle poprawiany. Tak też jest w coachingu i dlatego trzeba być ciągle uważnym coachem, rozwijać się i dbać o sobie oraz Klienta oraz pracować najlepiej jak tylko jest to możliwe.

Polecam również opis przypadku pt.: Czy możemy szkodzić? z książki J. Rogers „Coaching” (GWP, Warszawa 2010, str. 287-289.

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: