coaching4smart

Archive for Sierpień 2014|Monthly archive page

Opowieść o małżeństwie

In Anegdoty, Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 29/08/2014 at 05:00

Przeczytaj proszę opowieść, a następnie pisemnie odpowiedz na parę pytań (mogą to być odręczne notatki). Sądzę, że zajmie Ci to ok. 5 minut.
A zatem…

Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu. Znów widziałem strach w jej oczach.

Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć co myślę: chcę rozwodu. Żona nie była porywcza i zdenerwowana, tylko cichym głosem zapytała mnie o powód.

Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie. To ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce i krzyczała na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała przez całą noc. Wiedziałem, że chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi. I zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.

Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem Kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód i 30% naszej firmy. Przejrzała go krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia, była mi obca. Było mi przykro za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane. Wreszcie wybuchła głośno na moich oczach łzami, takiej reakcji się spodziewałem. Te łzy dały mi jakoś poczucie ulgi. Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli. Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze i byłem pewien, że jest to dobra decyzja.

Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją siedzą przy stole i piszącą coś. Byłem bardzo zmęczony tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały. Przebudziłem się w nocy i zobaczyłem, że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.

Rano dała mi swoje wymagania odnośnie rozwodu: nie wymaga niczego, jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód. Powód był prosty: nasz syn pisze za miesiąc prace klasowe i nie chce go naszym zepsutym małżeństwem obciążać.

To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej. Chciała, żebym sobie przypomniał, jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg. Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi wyjściowych niósł ją na rękach, przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała. Lecz, by nasze ostatnie dzień, były przyjemne, jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.

Później powiedziałem Jane o warunkach mojej żony. Roześmiała się głośno i powiedziała, że to absurd.
– Nie ważne co ona za sztuczki zastosuje, musi zaakceptować rozwód – powiedziała i szydziła.

Po tym, jak powiedziałem żonie, że chce się rozwieść, nie mieliśmy więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że w pierwszego dnia odczułem nieznane uczucie, kiedy niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i oklaskiwał. “Tato trzyma mamę w rękach,” radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu – poszedłem 10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła oczy i szepnęła do mnie:
– Proszę nie mów naszemu synkowi o rozwodzie. – skinąłem głową i mnie napadło przygnębiające uczucie. Umieściłem ją po drugiej stronie progu na zewnątrz drzwi. Poszła na przystanek, by stamtąd pojechać autobusem do pracy. Jechałem sam do biura.

Na drugi dzień wszystko przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła głowę na mojej piersi. Czułem zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej. Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak była na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze nieliczne szare włosy. Nasze małżeństwo pozostawiło na niej ślad. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.

Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem, że powstało ponownie poczucie swojskości. To była kobieta, która poświęciła mi dziesięć lat życia.

Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta. Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było mi ją nieść. Może codziennie ćwiczenie zrobiło mnie silniejszym.

Pewnego ranka, widziałem ją, jak zastanawiała się w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować. Potem powiedziała z westchnieniem:
– Wszystkie ubrania są coraz większe.
Nagle zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła. Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze!

Nagle uderzyło mnie jak cios: miała tak wiele bólu i goryczy w swoim sercu! Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.

W tej chwili nasz syn i powiedział:
– Tato, to już czas, trzeba przenieść mamę z pokoju. Ważną częścią jego życia stało się, aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju. Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł. Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiałem się zmienić zdanie w ostatniej chwili.

Wziąłem ją w ramiona i zaniosłem z sypialni przez salon do korytarza. Jej ręka zwisała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było tak, jak w dniu naszego ślubu.

Martwiłem się, bo ważyła coraz mniej. Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć. Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem do niej, że zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności. Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go – na to było brak czasu. Bałem się, że z każdą mijającą chwilką mogę zmienić decyzję. Pobiegłem po schodach. Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi.

– Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić – powiedziałem.
Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła.
– Czy masz gorączkę? – zapytała.
Odsunąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem:
-Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić. Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się! Dopiero teraz zdaję sobie sprawę – kiedy na naszym ślubie przenosiłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność dopóki śmierć nas nie rozłączy.
Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była po drodze. Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony. Ekspedientka zapytała, co napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem, że każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.

Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet kwiatów w dłoni. Wbiegłem po schodach, moja żona była w łóżku – moja żona nie żyła. Walczyła miesiące z rakiem, a ja na ogół byłem zbyt zajęty z Jane, żeby coś sobie uświadomić. Wiedziała, że wkrótce umrze, i chciała mnie uratować od negatywnego uczucia naszego syna do mnie. Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.

To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie. To nie dwór, samochód lub góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem szczęścia.”

Autor nieznany.

I teraz pytania:

Co czujesz po przeczytaniu?

Jaka mądrość płynie dla Ciebie z tej przypowieści?

Co chcesz z tej przypowieści wziąć dla siebie?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Reklamy

Cytat na dzisiaj

In Cytat on 28/08/2014 at 09:40

Hm… Co ja potrafię po polsku… O! już wiem – „Jak się masz?”

Julia Roberts

Cytat na dzisiaj

In Cytat on 26/08/2014 at 10:32

Jeśli spotka cię coś dobrego, zatrzymaj się. Ciesz się tym. Rozkoszuj.

Kirk Douglas

Bajka o kamieniarzu

In Anegdoty on 22/08/2014 at 05:00

Przeczytaj proszę bajkę, a następnie pisemnie odpowiedz na parę pytań (mogą to być odręczne notatki). Sądzę, że zajmie Ci to ok. 5 minut.
A zatem…

Pewnego dnia, biedny kamieniarz pracował odłupując skałę ze zbocza góry. Zmęczony i głodny, przysiadł na chwilę i powiedział do siebie: „Chciałbym być bogatym człowiekiem”. Nieoczekiwanie jego marzenie się ziściło i nieznana, magiczna moc zamieniła go w bogacza. Rozkoszując się nowym życiem, kamieniarz przysnął podczas opalania i słońce przypaliło mu skórę. Pomyślał wtedy: „Słońce jest ode mnie potężniejsze! Zamiast bycia bogatym wolałbym więc zostać słońcem”. Nie musiał długo czekać, gdyż i tym razem w magiczny sposób zamienił się w słońce. Czuł się wspaniale mogąc oglądać z góry i oświecać swym blaskiem ziemię. Jednak w końcu zasłoniła go chmura. Rzekł więc: „Gdybym tylko wiedział, że chmura będzie ode mnie potężniejsza, zażyczyłbym sobie bycia chmurą, a nie słońcem!”. W mgnieniu oka przeobraził się w chmurę. Zablokował więc słońce i narzucił złą pogodę. Był zadowolony ze swej mocy, dopóki nie zjawił się wiatr i go zdmuchnął. Powiedział wtedy: „Gdybym był silniejszy, zdołałbym powstrzymać wiatr. Chcę być zatem wiatrem!”. Będąc już upragnionym wiatrem dmuchał i dmuchał coraz silniej, tworząc burze piaskowe i huragany. Ale któregoś razu natknął się na górę, której zdmuchnąć nie potrafił. „Gdyby nie moja słabość, bez problemu zdmuchnąłbym tę górę. Gdybym zamienił się w nią, byłbym najsilniejszy ze wszystkich!”. I znowu magiczna moc pomogła mu w osiągnięciu marzenia. Stał teraz ogromny, potężny i nie do ruszenia. Aż pewnego dnia poczuł ogromny, przeszywający ból. Ktoś w nim łupał, dłubał, a on mógł się jedynie przyglądać lecącym z niego bezwiednie wiórom. Patrząc w dół krzyknął w myślach „Aha! Więc to kamieniarz jest najpotężniejszy! Gdybym tylko wiedział to od początku, pozostałbym nim bez wahania. A teraz żałuję tych wszystkich życzeń i najbardziej na świecie chciałbym móc znowu być sobą.” I tak też, po raz ostatni, magiczna moc zamieniła go z powrotem w biednego kamieniarza.

Autorka: Anna Senderak

Źródło: http://instytutcoachingu.com/artykuly/bajka-o-kamieniarzu

I teraz pytania:

Co czujesz po przeczytaniu?

Co teraz wiesz więcej?

Jaka jeszcze mądrość płynie dla Ciebie z tej opowieści?

Co chcesz z tej opowieści wziąć dla siebie?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas. Prosimy o kontakt mailowy także w sprawie indywidualnych sesji coachingowych.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Cytat na dzisiaj

In Cytat on 21/08/2014 at 09:00

Ptok ptakowi nie jednaki, człek człekowi nie dorówna, dusa dusy zajrzy w oczy, nie polezie orzeł w gówna – pon jest taki, a ja taki.

Stanisław Wyspiański, Wesele

Cytat na dzisiaj

In Cytat on 21/08/2014 at 08:42

Jak sam sobie prasujesz, to woda sodowa do głowy ci nie uderzy.

Meryl Streep

Cytat na dzisiaj

In Cytat on 19/08/2014 at 09:46

W człowieku więcej rzeczy zasługuje na podziw niż pogardę.

Albert Camus, Dżuma

Opowieść o napiętym łuku

In Anegdoty, Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 15/08/2014 at 05:00

Przeczytaj proszę opowieść, a następnie pisemnie odpowiedz na parę pytań (mogą to być odręczne notatki). Sądzę, że zajmie Ci to ok. 5 minut.
A zatem…

Pewnego razu cesarz Chin udał się na spotkanie z wielkim mistrzem zen. Mistrz właśnie tarzał się ze śmiechu po podłodze, podobnie jego uczniowie. Chyba opowiedział jakiś dowcip. Cesarz był zakłopotany. Nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdyż zachowanie mistrza przeczyło zasadom dobrego wychowania. Powiedział: – To nie jest zgodne z dobrymi obyczajami. Po tobie mogłem spodziewać się innego zachowania. Tarzasz się po podłodze i zachowujesz jak szaleniec.

Mistrz spojrzał na cesarza i zobaczył, że ma on przy sobie łuk. (W tamtym okresie cesarze byli wojownikami i nosili łuki oraz kołczany ze  strzałami).
Mistrz spytał:
– Czy zawsze nosisz łuk napięty, czy też od czasu do czasu rozluźniasz go?
Cesarz odrzekł:
– Jeśli ciągle trzymałbym łuk napięty, utraciłby on elastyczność. Przestałby się nadawać do użytku. Należy łuk pozostawić w spoczynku, bo dzięki temu zachowuje elastyczność.
Mistrz odparł:
– To właśnie robię.”

Autor nieznany.

I teraz pytania:

Co czujesz po przeczytaniu?

Jaka mądrość płynie dla Ciebie z tej przypowieści?

Co chcesz z tej przypowieści wziąć dla siebie?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Cytat na dzisiaj

In Cytat on 14/08/2014 at 09:36

W momencie, kiedy staje się na wierzchołku, nie ma wybuchu szczęścia, szczęście przeżywa się, gdy wszystko pozostaje jeszcze przed tobą, kiedy wiesz, że do celu masz jeszcze kilkaset, kilkadziesiąt metrów, gdy jesteś tuż przed. To właśnie jest czas szczęścia.

Jerzy Kukuczka

Inaczej mówiąc: Szczęście jest w dążeniu, a nie w spełnieniu.

 

Cytat na dzisiaj

In Cytat on 12/08/2014 at 10:35

Jeśli chodzisz bez guzika przy marynarce, to znaczy, że albo powinieneś się ożenić, albo że rozwieść.

Kirk Douglas

%d blogerów lubi to: