coaching4smart

Określenie własnej tożsamości cz.2

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 29/11/2012 at 09:00

Raz tym, raz kimś innym
Czy dla zdobycia własnej tożsamości konieczne jest zdystansowanie się wobec autorytetów i bunt w stosunku do nich? Dla uzyskania pełnej dojrzałości psychicznej kryzys tożsamości jest konieczny, co nie znaczy, że musi przebiegać burzliwie. Możliwa jest też tzw. tożsamość przejęta, kiedy młody człowiek nie kwestionuje przekonań na temat wartości, jakie wpoili mu rodzice i zadowala się taką odpowiedzią na pytanie, kim jest, jaką od nich otrzymał. Pozornie jest przystosowany. Robi to, czego się od niego oczekuje. I wszystko wskazuje na to, że dalej w życiu będzie tak samo. Nie będzie jednak autonomicznym, samosterownym podmiotem, który wie, czego chce. Możliwe jest także tzw. pomieszanie tożsamości, gdy brak spójnych odpowiedzi na obydwa pytania. Osoba jest raz tym, raz kimś innym, jej działania nie układają się po linii jakichś określonych wartości – totalna zmienność i nieprzewidywalność, ryzyko uzależnień i nieodpowiedzialnych zachowań.
Co człowiek zyskuje, odpowiadając sobie na pytanie: kim jestem? Po pierwsze, tożsamość daje pewność co do samego siebie, konieczną dla orientacji w świecie (vide przykłady osób, które postradały pamięć). Po drugie, pozwala przewidywać i planować własne zachowanie w różnych sytuacjach życiowych. Po trzecie, stanowi podstawę dokonywania wyborów, oceniania siebie, świata i ludzi. Po czwarte, pozwala mieć poczucie, że jest się odrębną jednostką, która posiada granice oddzielające ją od świata; może otwierać się na wpływy z zewnątrz i ulegać im, ale może też się przeciwstawiać. Człowiek o niewyodrębnionej tożsamości gotów jest mieszać los innych ludzi ze swym własnym, stąd to, co spotyka innych, traktuje jako osobiste zagrożenie lub sukces. Osoba o określonej tożsamości dokonuje wyborów, wyznacza sobie cele, określa ich ważność i wytrwale do nich dąży, planuje przyszłość i porównuje stan aktualny z oczekiwanym. Tożsamość zapewnia stałość zachowania oraz jego integrację, spójność. Brak wypracowanej tożsamości łączy się ze skłonnością do działań niespójnych, nieskoordynowanych, do bezproduktywnej aktywności lub zmienności w dążeniach.

„Ja” to jacht, konie i konto bankowe?
Obok tożsamości indywidualnej, wypracowujemy również tożsamość społeczną, wyrażającą się poczuciem przynależności do określonej grupy czy społeczności. Jak pisze Maria Jarymowicz, tożsamość osobista, inaczej – indywidualna, wiąże się z ukształtowaniem się kategorii Ja, a tożsamość społeczna z ukształtowaniem się kategorii My. Jednym z podstawowych mechanizmów nabywania tożsamości indywidualnej jest porównywanie siebie z innymi. Natomiast innym mechanizmem jest identyfikacja, czyli potraktowanie elementów koncepcji siebie (w tym też dotyczących własnego ciała) oraz elementów świata jako ważnych części własnego „ja”. Ktoś, kto ma piegi, może tego nie akceptować i robić wszystko, by były mniej widoczne, albo może przyjąć: „taki już jestem”, uznać to za część siebie – ważną, bo wyróżniającą wśród innych, a nawet traktować to jako jeden z warunków samookreślenia: „ja-piegowaty”. Identyfikacja zachodzi dzięki relacji między mną a światem. Cecha początkowo odkrywana w kimś drugim, kto jest dla mnie ważny, staje się częścią „ja”. Podobnie częścią „ja” stają się elementy zewnętrznego świata – miejsca dziecięcych zabaw, ukochany krajobraz, stara szkoła – na mocy siły przeżyć z nimi związanych. Pisał o tym William James przeszło sto lat temu, twierdząc, że nasze „ja” tzw. empiryczne obejmuje nie tylko myśli, uczucia, role, dobre imię, ale również „działkę i konie, jacht i konto bankowe”. Jeśli ktoś nie wierzy, niech przypomni sobie, czy nie czuł się osobiście dotknięty, kiedy odkrył, że ktoś grzebał w jego rzeczach i coś sobie „pożyczył” albo przeczytał jego korespondencję. To, co współcześnie określamy mianem granic naszej prywatności, również może wchodzić w zakres tożsamości. Istnieje różnica między tym, jak tożsamość ujmuje psychologia, a tym, jak określają ją ludzie. Dla wielu ludzi doświadczenie własnej tożsamości wiąże się z intensywnym przeżyciem, które można nazwać spotkaniem z samym sobą. Doświadczenie własnego „ja” dokonuje się często poprzez spotkanie z drugim człowiekiem albo jakimś elementem rzeczywistości, który wywołuje w nas intensywny rezonans uczuciowy, dzięki czemu czujemy się sobą. Jak sądzę, z tego powodu ludzie chodzą po kilkanaście razy na ten sam film, słuchają tej samej melodii albo wracają w miejsca, w których czują się naprawdę sobą.

Autor: Piotr K. Oleś – psycholog, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autor m.in. książki „Psychologia przełomu połowy życia”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: