coaching4smart

Archive for Listopad 2012|Monthly archive page

Bajka o mułach

In Anegdoty, Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 30/11/2012 at 05:00

Przeczytaj proszę opowieść, a następnie pisemnie odpowiedz na parę pytań (mogą to być odręczne notatki). Sądzę, że zajmie Ci to kilka minut.
A zatem…

Pewien farmer wziął pewnego razu dwa uparte muły i przywiązał je z obu końców kilkumetrowej liny. Na przeciwległych krańcach pola leżały dwie kupki siana. Zwierzęta usiłowały przeciągnąć się nawzajem, każde w swoją stronę, próbując dostać się do najbliżej leżącej sterty. Wreszcie oba padły z głodu.

Autor bajki nieznany.

I teraz pytania:

Co czujesz po przeczytaniu?

Jaka mądrość płynie dla Ciebie z tej opowieści?

Co chcesz z tej opowieści wziąć dla siebie?

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Określenie własnej tożsamości cz.4

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 29/11/2012 at 15:00

Co jest dla mnie ważne
Mamy różną gotowość do stawiania sobie pytań tożsamościowych i autorefleksji. Można mówić o kontinuum: od takiego pochłonięcia rozważaniami tożsamościowymi, że nie starcza czasu i energii na realizowanie celów zewnętrznych, po zupełny brak tego typu pytań i trudność w sformułowaniu odpowiedzi na pytanie: „kim jestem?”. Paradoks polega na tym, że osoby z obydwu skrajnych pozycji mają podobny problem: nie potrafią jasno określić własnej tożsamości, jedna z tego powodu, że o tym nie myśli, bezrefleksyjnie angażując się w działania, druga dlatego, że myśli o tym za dużo i też już właściwie nie wie, czy jest taka, jak jej się wydaje.
Każda większa zmiana życiowa dotyka w jakimś stopniu naszej tożsamości. Upływający czas, wydarzenia losowe zmuszają do kolejnych odpowiedzi na pytania: „kim jestem?” i „co jest dla mnie ważne?”. Czy można uniknąć tych pytań, kiedy rodzą nam się dzieci albo odchodzą bliscy, kiedy zdobywamy główną wygraną w loterii albo kiedy powódź zabiera cały nasz dorobek? W życie, którego istotą jest zmiana, wpisana jest konieczność dookreślania i przebudowywania własnej tożsamości. Niekiedy są to niewielkie korekty, związane ze zmianą ról życiowych, innym razem głębokie przemiany wewnętrzne, które skutkują zmianą linii życia. Czasem powodem powrotu do pytań tożsamościowych jest konfrontacja z odmiennym systemem wartości.
Człowiek poszukuje wówczas uzasadnień dla własnych kryteriów wartościowania, podaje w wątpliwość ich sens, zastanawia się, czy jego koncepcja siebie nie ogranicza go, nie zniewala. Silne konflikty, szczególnie z osobami, które kochamy, zdarzenia losowe typu straty, zagrożenia czy wyzwania albo gruntowne zmiany sytuacji życiowej mogą powodować bilansowe rozważania na temat tożsamości. Witold Gombrowicz, przebywający na wycieczce w Argentynie, dowiaduje się o wybuchu wojny i nie mogąc wrócić do kraju – państwo przestało istnieć – staje wobec pytania o nową tożsamość. Biznesmen, który dostrzega szansę zrobienia fortuny, jeśli tylko zrezygnuje ze swych zasad, staje wobec pytania o tożsamość. Podobnie świeżo wykreowany mistrz olimpijski, zdymisjonowany dyrektor, człowiek z diagnozą nowotworu etc.

Nie odcinać korzeni
Czasem próbujemy rozpocząć życie od nowa, odciąć się od dotychczasowej koncepcji siebie. Próby tego rodzaju, często z góry skazane na niepowodzenie, są wyrazem osobistego cierpienia, braku akceptacji przeszłości i samych siebie w wydarzeniach, które z obecnego punktu widzenia wydają się krzywdą, porażką, błędem, sprzeniewierzeniem się własnym zasadom. Próba gruntownej przebudowy życia może wynikać również ze zmiany środowiska, odnalezienia celu w życiu, przewartościowań będących skutkiem kryzysu psychicznego czy konwersji religijnej. Trudno skorygować rozwój rośliny, odcinając jej korzeń. Trudno budować nową tożsamość na zasadzie zaprzeczenia wszystkiemu, co było dotychczas. Sztuka budowania nowej tożsamości polega na umiejętności łączenia stałości i zmiany, kontynuacji i rozwoju, nowych zadań i właściwości już posiadanych. Wewnętrzna przemiana Kmicica nie polegała na tym, że z zabijaki stał się posłusznym barankiem, ale na tym, że umiał połączyć odwagę, indywidualizm, bezkompromisowość i brawurę ze służbą nowo odkrytym wartościom. Przykład ten pokazuje, że tożsamość może ulegać głębokim przemianom, ale nie da się jej zamienić na inną. Można ją tylko rozwinąć, wzbogacić, czy też zawęzić albo ograniczyć.
Czy są sytuacje, gdy lepiej nie stawiać sobie pytania „kim jestem”? Człowiek, który uczynił coś, czego w żaden sposób nie potrafi pogodzić z własną tożsamością, ryzykuje autodestrukcję, kiedy w okresie ostrej świadomości tego, co się stało, pójdzie w kierunku rozważań tożsamościowych. Świadomość własnego „ja”, któremu sprzeniewierzyliśmy się w czymś esencjonalnie ważnym, albo które zostało głęboko zranione, może tak boleć, że człowiek pragnie już tylko unicestwić ją, a wtedy przychodzą do głowy desperackie rozwiązania. Dlatego w ramach interwencji kryzysowej, która jest formą pomocy osobom w stanach głębokich załamań emocjonalnych, terapeuta stara się koncentrować na samej przyczynie załamania i jej bezpośrednich skutkach, z którymi osoba ma sobie poradzić, a nie zmierza w kierunku rozważań nad koncepcją siebie. Kiedy osoba, która w nieszczęśliwym wypadku zabiła człowieka albo stała się ofiarą gwałtu, skupi się na problemie tożsamości, nie tylko nie zbliża się do odzyskania emocjonalnej równowagi, ale dolewa oliwy do ognia, powodując zaostrzenie cierpienia. Czas na autorefleksję przychodzi wtedy, gdy opadną najintensywniejsze emocje. W przeciwnym razie refleksja prowadzić może do zaostrzenia emocji i powiększać obszar spustoszeń psychicznych. Kiedy osoba odzyska emocjonalną równowagę, stanie przed koniecznością przedefiniowania własnej tożsamości.

Autor: Piotr K. Oleś – psycholog, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autor m.in. książki „Psychologia przełomu połowy życia”.

Określenie własnej tożsamości cz.3

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 29/11/2012 at 12:00

Drogi poszukiwań własnego „ja”
W jaki sposób poszukujemy tożsamości? Jedni odnajdują odpowiedź, określając wyraźnie koncepcję siebie: wiem, kim jestem, bo znam swoje cechy fizyczne i psychiczne, uzdolnienia, wiem, jak reaguję i postępuję w różnych sytuacjach, czego potrafię dokonać. Inni określają własną tożsamość poprzez najbardziej osobiste przeżycia, mają poczucie, że spotykają się ze sobą, kiedy doświadczają pewnych wzruszeń, coś ich cieszy, budzi tęsknotę lub pragnienie, raczej mają poczucie kim są, niż zwerbalizowany pogląd w tej sprawie. Jeszcze innym – to, kim są, wyznacza przede wszystkim pamięć biograficzna: to, co przeżyli, fakty z historii ich życia, towarzyszące im uczucia i sposób rozumienia tych doświadczeń. O ich tożsamości decyduje przeszłość – dzięki niej wiedzą, kim są.
Inny sposób budowania tożsamości, to koncentracja na niepowtarzalnym sposobie rozumienia świata. Dostrzegając to, czego nie dostrzegają (jak mi się zdaje) inni, oceniając po swojemu zjawiska i ludzi, nabieram przeświadczenia o własnej tożsamości. Wiem, kim jestem, choć trudno wyrazić to w słowach – składa się bowiem na to cała koncepcja świata. Inni tworzą własną tożsamość, określając swoje cele: moja przyszłość, to co realizuję na co dzień, by spełnić oczekiwaną wizję, daje mi poczucie tożsamości. Wyznacznikami tożsamości są tutaj jakość, siła i treść dążeń. Jeszcze inny sposób – to utożsamienie się z określonymi wartościami, pewną idealną wizją życia. Wówczas to, co w życiu uważam za ważne, decyduje o mojej tożsamości, nawet jeśli w małym stopniu te istotne wartości wyznaczają moją codzienną aktywność. To jakby tożsamość poprzez deklarację ideową.
Możliwe jest też tworzenie tożsamości na podstawie dokonań i sukcesów – droga atrakcyjna i ryzykowna jak górska wspinaczka. Analogicznym sposobem będzie budowanie tożsamości na podstawie pełnionych ról – to one wyznaczają, kim jestem. W obydwu przypadkach o tożsamości decydują wówczas kompozycja zewnętrznych w stosunku „ja” wydarzeń oraz własna skuteczność.

Kto ty jesteś? Polak mały…
Tożsamość jako wyzwanie jest nieustannie weryfikowana w zadaniach życiowych. Są wreszcie osoby, które tożsamość uzyskują na podstawie pytań, jakie stawiają sobie i innym – czują się sobą właśnie dzięki temu, że stawiają sobie te a nie inne pytania. Nietrudno zgadnąć, że motywacja do rozwiązania tych dylematów osobistych nie jest wielka, można zyskać odpowiedzi na ważne pytania, ale można stracić coś ze swej tożsamości. Są ludzie, którzy tożsamość uzyskują na drodze relacji z osobą lub grupą dla siebie ważną. Ich tożsamość wyznaczona jest przez poczucie oparcia w autorytecie albo przynależności do grupy. Stąd podstawą tożsamości indywidualnej może być tożsamość społeczna („Kto ty jesteś? Polak mały…”). Kiedy tracą oparcie lub zostają wykluczeni z grupy, popadają w kryzys tożsamości.
Na koniec: są osoby, których tożsamość opiera się na negacji. Uzyskują tożsamość poprzez zaprzeczenie i dostrzeganie różnic. Permanentnie mają odmienne zdanie, atakują wszelkie autorytety, a jeśli podporządkowują się lub włączają w działania grupowe, to zaznaczając swe votum separatum. Negacja jest dla nich sposobem określania tożsamości – poprzez zaznaczenie własnej odrębności. W tym przypadku mamy do czynienia z budowaniem tożsamości indywidualnej poprzez zaprzeczenie tożsamości grupowej.
Można zaryzykować tezę, że tożsamość kształtuje się równocześnie według większości wymienionych wzorców. Ale jeden z nich staje się zazwyczaj wiodący. Osoba o umysłowości typu racjonalisty będzie poszukiwała tożsamości poprzez sprecyzowanie koncepcji siebie oraz wizji przyszłości, np. w postaci celów, i określenie kryteriów wartościowania. Osoba o skłonności do odnoszenia się do świata i siebie samej w kategoriach intuicyjno-uczuciowych, zbuduje tożsamość na podstawie niepowtarzalności swych przeżyć, specyfice kontaktu z drugim człowiekiem lub na podstawie osobistych doświadczeń inspirowanych poezją, muzyką czy przeżyciami mistycznymi.
Ważnym wyznacznikiem tożsamości człowieka jest jego imię lub nazwisko. Handlarze niewolnikami i nowi panowie po zakupie niewolników nadawali im nowe imiona. W ten sposób odbiera się osobie jej tożsamość, a człowiekiem pozbawionym tożsamości łatwiej jest kierować. Ten sam zabieg miał miejsce w obozach, więzieniach i łagrach, gdzie więzień otrzymywał numer. Niszczenie tożsamości i obrona przed tym – to jeden z najsilniejszych konfliktów międzyludzkich. Kim jestem, skoro pozwalam odebrać sobie imię, kim jestem, skoro sama przynależność do organizacji lub narodu staje się wystarczającym powodem represji? Podobnie jak gotowi jesteśmy bronić swej tożsamości indywidualnej, tak walczymy o tożsamość społeczną. Człowiek przekonany, że integracja europejska odbierze mu przynależność do narodu, który roztopi się wśród innych społeczności, protestuje przeciw obecności Polski w Unii Europejskiej. Będąc przez wiele lat pracownikiem zakładu, nie może pogodzić się z faktem, że zakład ma przejąć nowy właściciel, że ma być nowa nazwa, nowi ludzie, nowe porządki. Nie chodzi tylko o lęk przed nowością albo zyskanie pewności zatrudnienia, ale w znacznym stopniu chodzi o to, że zabrano mu coś ważnego – tożsamość społeczną. Kiedy ktoś dokonuje zamachu na naszą tożsamość narodową czy religijną, wywołuje to w nas silną reakcję obronną. Tożsamości broni się jak najcenniejszej wartości, a jej zdrada kosztuje czasem życie.

Autor: Piotr K. Oleś – psycholog, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autor m.in. książki „Psychologia przełomu połowy życia”.

Określenie własnej tożsamości cz.2

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 29/11/2012 at 09:00

Raz tym, raz kimś innym
Czy dla zdobycia własnej tożsamości konieczne jest zdystansowanie się wobec autorytetów i bunt w stosunku do nich? Dla uzyskania pełnej dojrzałości psychicznej kryzys tożsamości jest konieczny, co nie znaczy, że musi przebiegać burzliwie. Możliwa jest też tzw. tożsamość przejęta, kiedy młody człowiek nie kwestionuje przekonań na temat wartości, jakie wpoili mu rodzice i zadowala się taką odpowiedzią na pytanie, kim jest, jaką od nich otrzymał. Pozornie jest przystosowany. Robi to, czego się od niego oczekuje. I wszystko wskazuje na to, że dalej w życiu będzie tak samo. Nie będzie jednak autonomicznym, samosterownym podmiotem, który wie, czego chce. Możliwe jest także tzw. pomieszanie tożsamości, gdy brak spójnych odpowiedzi na obydwa pytania. Osoba jest raz tym, raz kimś innym, jej działania nie układają się po linii jakichś określonych wartości – totalna zmienność i nieprzewidywalność, ryzyko uzależnień i nieodpowiedzialnych zachowań.
Co człowiek zyskuje, odpowiadając sobie na pytanie: kim jestem? Po pierwsze, tożsamość daje pewność co do samego siebie, konieczną dla orientacji w świecie (vide przykłady osób, które postradały pamięć). Po drugie, pozwala przewidywać i planować własne zachowanie w różnych sytuacjach życiowych. Po trzecie, stanowi podstawę dokonywania wyborów, oceniania siebie, świata i ludzi. Po czwarte, pozwala mieć poczucie, że jest się odrębną jednostką, która posiada granice oddzielające ją od świata; może otwierać się na wpływy z zewnątrz i ulegać im, ale może też się przeciwstawiać. Człowiek o niewyodrębnionej tożsamości gotów jest mieszać los innych ludzi ze swym własnym, stąd to, co spotyka innych, traktuje jako osobiste zagrożenie lub sukces. Osoba o określonej tożsamości dokonuje wyborów, wyznacza sobie cele, określa ich ważność i wytrwale do nich dąży, planuje przyszłość i porównuje stan aktualny z oczekiwanym. Tożsamość zapewnia stałość zachowania oraz jego integrację, spójność. Brak wypracowanej tożsamości łączy się ze skłonnością do działań niespójnych, nieskoordynowanych, do bezproduktywnej aktywności lub zmienności w dążeniach.

„Ja” to jacht, konie i konto bankowe?
Obok tożsamości indywidualnej, wypracowujemy również tożsamość społeczną, wyrażającą się poczuciem przynależności do określonej grupy czy społeczności. Jak pisze Maria Jarymowicz, tożsamość osobista, inaczej – indywidualna, wiąże się z ukształtowaniem się kategorii Ja, a tożsamość społeczna z ukształtowaniem się kategorii My. Jednym z podstawowych mechanizmów nabywania tożsamości indywidualnej jest porównywanie siebie z innymi. Natomiast innym mechanizmem jest identyfikacja, czyli potraktowanie elementów koncepcji siebie (w tym też dotyczących własnego ciała) oraz elementów świata jako ważnych części własnego „ja”. Ktoś, kto ma piegi, może tego nie akceptować i robić wszystko, by były mniej widoczne, albo może przyjąć: „taki już jestem”, uznać to za część siebie – ważną, bo wyróżniającą wśród innych, a nawet traktować to jako jeden z warunków samookreślenia: „ja-piegowaty”. Identyfikacja zachodzi dzięki relacji między mną a światem. Cecha początkowo odkrywana w kimś drugim, kto jest dla mnie ważny, staje się częścią „ja”. Podobnie częścią „ja” stają się elementy zewnętrznego świata – miejsca dziecięcych zabaw, ukochany krajobraz, stara szkoła – na mocy siły przeżyć z nimi związanych. Pisał o tym William James przeszło sto lat temu, twierdząc, że nasze „ja” tzw. empiryczne obejmuje nie tylko myśli, uczucia, role, dobre imię, ale również „działkę i konie, jacht i konto bankowe”. Jeśli ktoś nie wierzy, niech przypomni sobie, czy nie czuł się osobiście dotknięty, kiedy odkrył, że ktoś grzebał w jego rzeczach i coś sobie „pożyczył” albo przeczytał jego korespondencję. To, co współcześnie określamy mianem granic naszej prywatności, również może wchodzić w zakres tożsamości. Istnieje różnica między tym, jak tożsamość ujmuje psychologia, a tym, jak określają ją ludzie. Dla wielu ludzi doświadczenie własnej tożsamości wiąże się z intensywnym przeżyciem, które można nazwać spotkaniem z samym sobą. Doświadczenie własnego „ja” dokonuje się często poprzez spotkanie z drugim człowiekiem albo jakimś elementem rzeczywistości, który wywołuje w nas intensywny rezonans uczuciowy, dzięki czemu czujemy się sobą. Jak sądzę, z tego powodu ludzie chodzą po kilkanaście razy na ten sam film, słuchają tej samej melodii albo wracają w miejsca, w których czują się naprawdę sobą.

Autor: Piotr K. Oleś – psycholog, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autor m.in. książki „Psychologia przełomu połowy życia”.

Określenie własnej tożsamości cz.1

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 29/11/2012 at 05:00

Ja – czyli kto?

Określanie własnej tożsamości, to poszukiwanie odpowiedzi na pytania: „kim jestem?” i „co jest dla mnie ważne?”. Ta wiedza jest podstawą dokonywania wyborów, oceniania siebie, świata i ludzi.

Kim jestem? – to jedno z najważniejszych pytań, na jakie musimy odpowiedzieć sobie w życiu.
Pytanie o tożsamość. Kiedy je sobie zadajemy? W jaki sposób i gdzie poszukujemy odpowiedzi? Co to znaczy odpowiedzieć sobie na to pytanie? I czy wystarcza nam jedna, nawet złożona, odpowiedź? Czy wydarzenia albo wyzwania losu mogą zmienić naszą tożsamość? Jakie są skutki wielokrotnego powracania do tego pytania na różnych etapach życia, a jakie – niezadawania go sobie?
Zanim pierwszy raz świadomie spytamy siebie „kim jestem?”, dużo już o sobie wiemy. Najczęściej rodzice są tymi osobami, które pierwsze mówią nam, kim jesteśmy. Dokładniej – mówią nam, jakimi nas widzą albo chcą widzieć. W kontakcie z nimi nabieramy przeświadczenia, że jesteśmy odrębnymi istotami, że czymś różnimy się od innych, że nasza historia, historia naszej rodziny jest ważną częścią naszego „ja”. Określenie własnej tożsamości dokonuje się w kontakcie z ludźmi i poprzez ludzi. Rodzice zwracają naszą uwagę na posiadane przez nas cechy indywidualne. Co więcej, przypisują im jakąś wartość. A zatem wiemy o sobie nie tylko: kim jesteśmy, ale również, co jest w tym dobrego, a co nie. Mamy elementarną samowiedzę i dysponujemy kryteriami jej wartościowania. Gotowa samowiedza wpojona dziecku przez rodziców lub opiekunów nie zawsze wytrzymuje próbę życia. Zdziwiona matka mówi: „Przecież ty wolisz książki, nie lubisz gier komputerowych”. A dziecko woła: „Jak to nie lubię?”. Odkrywając zasadniczą rozbieżność między tym, co czuje i myśli, a tym, co usiłują wmówić mu inni, dookreśla własną tożsamość. Poddaje krytycznemu osądowi wiedzę o sobie, jaką przekazują mu inni. Z uśmiechem słucha pochwał nauczycieli, jakim jest grzecznym dzieckiem, dobrze wiedząc, kto popisał ścianę w szatni. Wie, że nie jest tym lub tylko tym, za kogo uważają je inni ludzie w danej chwili. Proces dystansowania się wobec opinii otoczenia na własny temat może przebiegać dalej, aż do zakwestionowania wszystkich przekonań z zewnątrz. Mówimy wówczas o tożsamości negatywnej. Niekiedy przybiera ona postać odrzucenia systemów wartości akceptowanych w otoczeniu, totalnego zaprzeczenia temu, co inni uważają za ważne i cenne.

Próby określenia własnej tożsamości
Rozwój zdolności myślenia kategoriami abstrakcyjnymi daje niezbędną podstawę świadomej autorefleksji. Wchodząc w okres dorastania, sami dookreślamy własną tożsamość, między innymi poprzez porównywanie się z osobami z otoczenia, z postaciami znanymi z literatury lub z mediów, poprzez konfrontację z różnymi postawami i stylami życia, wreszcie metodą prób i błędów.
Według Erika Ericksona esencją kryzysu tożsamości jest poszukiwanie odpowiedzi na dwa pytania: „kim jestem?” i „co jest dla mnie ważne?”, czyli – jakie wartości wybieram w życiu. Osiągnięta tożsamość wyraża się sformułowaniem jasnych, co nie oznacza niezmiennych, odpowiedzi na te pytania. Wiedząc, kim jestem i dysponując świadomie przyjętymi kryteriami wartościowania, potrafię dokonywać wyborów, refleksyjnie kierować swą aktywnością. Ważnym wymiarem tożsamości jest tożsamość płciowa. Nabywamy ją poprzez identyfikację z rodzicami tej samej płci i dzięki akceptacji z ich strony cech płci przeciwnej. Formowaniu się tożsamości psychoseksualnej sprzyja też modelowanie, czyli nabywanie wzorców zachowań typowych dla kobiet i mężczyzn oraz powtarzanie zachowań typowych dla własnej płci.
W okresie poszukiwania odpowiedzi na pytania tożsamościowe, czyli w tzw. moratorium, młody człowiek angażuje się w różne próby określenia własnej tożsamości. Nie jest to wysiłek li tylko intelektualny. Podejmujemy próby przymierzania się do różnych postaw, relacji międzyludzkich czy życiowych preferencji. Rodzice dorastających dzieci wiedzą, ile kosztują te próby dorosłego życia podejmowane przez ich pociechy.

Autor: Piotr K. Oleś – psycholog, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autor m.in. książki „Psychologia przełomu połowy życia”.

Sesja próbna, sesja kontraktowa w coachingu

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 28/11/2012 at 05:00

Rolą coacha jest inspirowanie i wsparcie, oraz informowanie o tym co będzie kolejno się działo podczas sesji. Coach to partner, którego obowiązuje etyka zawodu (czyli m.in. profesjonalizm, zachowanie poufności informacji, lojalność, szacunek).

Proces coachingowy dzieli się na sesje coachingowe. Jedni coachowie stosują na początku sesje próbne, inni nazywają je niezobowiązującymi sesjami, castingami, pierwszymi sesjami, a jeszcze inni sesjami kontraktowymi, gdyż uważają, że nie ma nic na próbę w coachingu.

O co chodzi?

Pierwsza sesja kontraktowa to spotkanie pomiędzy coachem, a osobą coachowaną (zwaną również Klientem lub coachee) mające na celu ustalenie celu coachingu, poznania się oraz uzgodnienia zasad współpracy. Obie strony muszą czuć, że przeprowadzanie tego procesu ma sens i wtedy podejmują decyzję o rozpoczęciu współpracy. Zarówno Klient, jak też coach muszą czuć, że jest między nimi „chemia” (bez podtekstów ;-)).

Na pierwsze spotkanie Klient nie musi się jakoś specjalnie przygotowywać. Spotkanie z coachem to zwykle rozpoczęcie ciekawej przygody.

Generalnie w trakcie pierwszego spotkania:

  • warto, żeby coach powiedział co rozumie pod pojęciem coachingu, jaką szkołę/filozofię coachingu stosuje,
  • warto, żeby Klient powiedział jak postrzega coaching jako formę wsparcia rozwoju,
  • strony sprawdzają, czy między nimi jest „chemia” i jest możliwość zbudowania partnerskiej relacji,
  • są jasno określane role w coachingu i określana odpowiedzialność Klienta za osiągnięcie celu,
  • omawiane są zasady współpracy (poufność, cena, terminy spotkań/częstotliwość spotkań, sposoby mierzenia osiągnięcia celu coachingowego, etc.).

W załączeniu link do przykładowych etapów przeprowadzenia usługi coachingowej, w tym elementów pierwszej sesji kontraktowej (bo wszystkie etapy mogą się też elementami pierwszego spotkania). Jest to przykład etapów pracy raczej z Klientem biznesowym, ale w podobny sposób przebiega proces w przypadku Klienta indywidualnego.

W trakcie sesji coachingowych odbywa się praca z wybranym przez Klienta celem poprzez szukanie rozwiązań za pomocą odpowiednio dobranych ćwiczeń, pytań czy rozmów. Celem może być każdy aspekt życia, jak zmiana pracy, poprawa relacji z innymi, rozwijanie swojego wewnętrznego potencjału, etc., ale jak to napisał P. Pilipczuk:

Różnym osobom, zależnie od tego, na jakim są etapie życia, zależnie od ich sytuacji życiowej i wielu innych rzeczy, potrzeba różnych sposobów wsparcia. Każdy w jakimś sensie, w jakimś zakresie potrzebuje towarzysza, ale towarzysze mogą być różni w różnych fazach życia.

Są chwile, gdy trzeba człowiekowi terapeuty, który rozumiejąc bardzo skomplikowane procesy wewnętrzne, wesprze silnym ramieniem i pomoże się w tym nieco zorientować.

Są chwile, gdy starszy kolega (mentor) podpowie proste rozwiązania.

Są chwile, gdy potrzeba konsultanta, który spojrzy z zewnątrz na zaistniałą sytuację i doradzi, przejmując dużą część odpowiedzialności za możliwy wynik.

Są chwile, gdy potrzebny jest trener, który wie, czego nauczyć, i wie, jak to zrobić.

Są chwile, gdy potrzeba coacha, który zada pytania i pomoże połączyć się osobie z jej mocą. „*, o czym też warto porozmawiać w trakcie pierwszej sesji.

Zagrożeniem może być stawienie na początku diagnozy co do tego, czy ma być uruchomiony proces coachingowy, czy też nie. Czasem zastanawia mnie w jaki sposób, w tak szybkim tempie (po zaledwie opisaniu jakiejś sytuacji) np. podczas dyskusji, pojawia się się zalecenie. Osobiście jestem zwolenniczką dania Klientowi przestrzeni do zastanowienia się i przemyślenia sytuacji. Temu powinna posłużyć pierwsza sesja. Poza nielicznymi sytuacjami, w których coaching nie jest wskazany (wskazania medyczne lub niechęć do tej formy rozwoju), w trakcie pierwszej sesji warto pozwolić na zastanowienie się przez Klienta: czego naprawdę potrzebuje. Nie narzucać, nie podejmować za niego decyzji, nie nakazywać, nie doradzać, etc. Po prostu coach powinien dać przestrzeń i stać się „lustrem”.

Pomiędzy sesjami odbywa się okres inkubacji (zazwyczaj od 2 do 3 tygodni pomiędzy sesjami). W tym czasie mózg podświadomie poszukuje rozwiązań do celów omawianych w trakcie sesji. Cel coachingowy może być jeden na cały proces, a może też być wyznaczony cel na każdą sesję. Oczekiwanie jednak, że coach wraz Klientem opracuje na pierwszej sesji plan coachingu nie jest realne. Coach w trakcie procesu znika, powinien być dla Klienta “echem” lub “lustrem”, aby Klient był w stanie dosłyszeń i zauważyć swoje własne myśli i postrzeganie świata, a następnie znaleźć najlepsze w danej chwili rozwiązania, a to oznacza, że proces coachingowy jest dynamiczny, i że w trakcie jego trwania mogą się zdarzyć zmiany celów.

Zadania domowe mogą być elementem pracy Klienta pomiędzy sesjami mającymi za zdanie jego aktywizowanie, rozwój i pracę nad celem/celami , ale zawsze muszą być przez niego zaakceptowane (może je przyjąć bądź odrzucić). Już po pierwszej sesji możliwe jest otrzymanie przez Klienta zadania domowego 🙂

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

*P. Pilipczuk, Współczesna mitologia coachingu, Wyd. Helion, Gliwice 2012, s. 21

Analiza filtrem PINC i wybór najlepszego rozwiązania

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 27/11/2012 at 05:00

Określony został cel, a więc wiem do czego dążymy. Kolejnym krokiem jest określenie, którą drogą najlepiej iść. Przeprowadziliśmy „burzę mózgów” i nie otrzymaliśmy jednej konkretnej odpowiedzi, okazuje się, że mamy kilka możliwości, ale którą wybrać?
Właśnie temu służy narzędzie zwane filtrem PINC, przeanalizowaniu i wyborze najlepszego rozwiązania. Narzędzie to jest nieco inne od klasycznego, w którym wypisujemy czynniki pozytywne bądź negatywne. Wzbogacone jest jeszcze o dwie rubryki: intrygujące/ciekawe czynniki oraz obawy, które wynikają z wyboru danej opcji. Czynników intrygujące to nie tylko plusy danego rozwiązania, ale wszystkie te czynniki, które nas zachwycają i pociągają to wartość dodana danej opcji. Możemy ująć też emocję, które nam towarzyszą. Obawy natomiast dotyczą potencjalnych wad danego rozwiązania oraz negatywnych emocji.
Mając kilka opcji każdą analizujemy oddzielnie a na końcu porównujemy i wybieramy najlepsze rozwiązanie.

Narzędzie to może być również zastosowane po etapie określenia celu, wtedy stanowi świetną bazę do dalszej pracy i szukania rozwiązań.

 

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Ćwiczenie na integrację w zespole/grupie/rodzinie

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 26/11/2012 at 05:00

Dzisiaj zaproponuję bardzo przyjemne ćwiczenie na integrację. W celu wykonania tego zdania należy dokonać zakupu owoców w liczbie odpowiadającej liczbie osób biorących udział w ćwiczeniu. Mogą to być jabłka, gruszki, cytryny, pomarańcze, etc.

Przykładowy sposób wykonania ćwiczenia

Krok 1. Wszystkie owoce powinny być umieszczone w worku lub torbie.

Krok 2. Każdy z uczestników losuje po jednym owocu.

Krok 3. Następnie każdy z uczestników obserwujcie owoc, który wylosował i ma za zdanie znalezienie jak najwięcej jego cech.

Krok 4. Kolejno każdy z uczestników opowiada o wylosowanym owocu i jego cechach pozostałym osobom.

Krok  5. Po wykonaniu kroku 3. wszystkie owoce są kładzione przez uczestników na stole lub na podłodze i wymieszane.

Krok 6. Następnie każdy znajduje swój poprzednio wylosowany owoc.

Krok 7. Kiedy już wszyscy mają ponownie owoce przy sobie, kolej na pytanie: Zastanówcie się, co przesądziło, że udało Ci się ponownie odnaleźć wylosowany owoc?

Krok 8. I na koniec przykładowe pytania do uczestników w celu wywołania dyskusji:

  • Czego nauczyło Was to doświadczenie?
  • W jakim stopniu każdy jest wyjątkowy? W jakim stopniu podobny do innych?
  • Kiedy widać podobieństwa, a kiedy różnice?
  • Co jeszcze stało się jasne?

Po zakończeniu zadania, o ile zgodzi się na to prowadzący, owoce mogą zostać podarowane uczestnikom.

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Konflikt wewnętrzny

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 25/11/2012 at 05:00

Każdy z nas choć raz w życiu doświadczył konfliktu wewnętrznego. Konflikt wewnętrzny to taki stan gdy co najmniej dwie nasze wewnętrzne części mają zupełnie inny pomysł na rozwiązanie pewnej sprawy i nie mogą dojść do porozumienia.

Przykładem konfliktu wewnętrznego może być sytuacja kobiety po pierwszej randce, która bije się z myślami „Zadzwonić do niego czy nie?”. Jedna ze stron tego konfliktu mówi: „Zadzwoń, zapytaj się co słychać i jak wyczujesz że jest pozytywnie nastawiony to zrewanżuj się i zaproś go do kina.”  Głos drugiej strony stojący na straży innych przekonać i wartości dodaje „Kto to pomyślał, żeby dziewczyna pierwsza dzwoniła, jak będzie zainteresowany to sam zadzwoni, ma przecież Twój numer telefonu. Mężczyzna ma gonić króliczka!” I tak dalej, i tak dalej… dialog może trać bez końca, wzmacniając wewnętrzne rozdarcie i dodatkowo powodując obniżone samopoczucie.

Poniżej ćwiczenie, które pomaga w poznaniu stron uczestniczących w wewnętrznym konflikcie, co w efekcie może także przybliżyć do jego rozwiązania.

1. Przypomnij sobie ostatni wewnętrzny konflikt, którego doświadczałeś.

2. Wyróżnij dwie wewnętrzne postawy, które są stronami w tym konflikcie.

3. Skup się na każdej z postaw oddzielnie i spróbuj poznać je bliżej.

  • Jaki system przekonań stoi za każdą postawą? Co jest ważne dla tej postawy?
  • Jakie są mocne strony każdej z postawy, a jakie słabe? Co ta postawa daje mi w codziennym życiu, a co odbiera?
  • Jaka postać/bohater mógłby się całkowicie utożsamić z tą postawą?

4. Czy są takie miejsca, momenty w życiu, w których przeważa jedna z postaw, a druga jest zupełnie nie wykorzystywana? Jakie są to miejsca, momenty?

5. Wyobraź sobie jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś częściej stosował postawę, którą obecnie rzadziej wykorzystujesz. Co by się zmieniło?

Autorka wpisu:

Milena Sawczuk, psycholog, coach, były menedżer. Absolwentka Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej oraz Podyplomowych Studiów Coachingu w Szkole Głównej Handlowej. Ukończyła także podyplomowy kurs “Corporate Workplace Wellness” na Royal Melbourne Institute of Technology (Australia). W trakcie szkolenia uprawniającego do prowadzenia psychoterapii w nurcie procesowym. Interesuje się przywództwem w zarządzaniu, work-life balance i zen coachingiem.

Szczęście nosi się w sobie

In Informacje z netu on 24/11/2012 at 09:00

Warunki szczęścia
Potocznie wiąże się subiektywne poczucie szczęścia z takimi okolicznościami obiektywnymi, jak majątek, małżeństwo, dzieci, zdrowie fizyczne, młodość, wykształcenie itp. Te obiegowe opinie znajdują bardzo słabe potwierdzenie w wynikach systematycznie prowadzonych badań. Wymienione okoliczności, a także inne uważane w zdroworozsądkowym myśleniu za warunki szczęścia okazują się albo zupełnie bez znaczenia, albo tłumaczą kilka, a najwyżej około 10% różnic dobrostanu. W dodatku nawet w wypadku stwierdzenia związku nie można przesądzać o kierunku wielu zależności ze względu na korelacyjny charakter badań. Tak więc szczęście w niewielkim stopniu zależy od okoliczności zewnętrznych, a także od takich „twardych”, uchwytnych obiektywnie właściwości człowieka, jak wiek czy poziom wykształcenia. Znacznie silniejsze są związki między niektórymi indywidualnymi cechami człowieka a poczuciem szczęścia. Takie cechy, jak ekstrawersja, samoocena, poziom aktywności czy poczucie panowania nad własnym losem osiągają korelacje nawet powyżej 0,50 z miarami szczęścia (Czapiński, 1992). Trafne wydaje się zatem sformułowanie, że „szczęście nosi się w sobie”. Trzeba jednak zauważyć, że większość wspomnianych czynników stanowi cząstkowe definicje jakości życia (por. wyżej „aktywne życie” czy „autorstwo własnego losu”).”

Źródło: http://www.wtl.us.edu.pl/e107_plugins/wtl_ssht/index.php?numer=29&str=251-255

%d blogerów lubi to: