coaching4smart

Archive for Lipiec 2012|Monthly archive page

Reguła 60/40

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 31/07/2012 at 05:00

Zdarza Ci się nie zrealizować zadań w wyznaczonym terminie? Masz tak napięty grafik, że nie masz czasu na przerwę? A może odkładasz wszystko na później?

Zarządzanie czasem to ważna umiejętność szczególnie kiedy ważny jest czas reakcji na bieżące sytuację. Do tego dochodzi jeszcze natłok „istotnych” informacji, które dochodzą do nas z każdej strony.

Powstaje pytanie: Jak zaplanować czas, aby mieć poczucie dobrze wykonanej pracy? Jak realnie określić czas na czynności, które mamy do wykonania?

Teoria zarządzania czasem prezentuję rozwiązanie w postaci „reguły 60/40”, czyli 60% czasu przeznaczasz na zaplanowane czynności, natomiast pozostałe 40% rezerwujesz na czynności nieprzewidziane. Dodatkowo 40% można podzielić na:
– 20% czynności nieoczekiwanych, czyli nagłe, których nie można zaplanować,
– 20% czynności spontaniczne, to czas na aktywną pracę twórczą.

A ty w jaki sposób planujesz swój czas?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Motywacja ciąg dalszy

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 30/07/2012 at 05:00

Na temat motywacji było już w poprzednich wpisach. Tym razem o zbyt małej i zbyt dużej motywacji.

Stopień zaangażowania w motywacji opisuje m.in. krzywa Yerkesa-Dodsona. Teoria zakłada, że zbyt mała motywacja powoduje, że nie robimy nic lub robimy coś byle jak. Za duża motywacja (zbyt bardzo chcemy, za bardzo nam zależy, jesteśmy pod zbytnią presją) jest przyczyną porażki, np. trzęsą się nam ręce, nie możemy się skoncentrować, itp. Reasumując: zbyt duża motywacja zwykle kończy się takim samym wynikiem, jak zbyt mała motywacja.

Co zatem zrobić, żeby osiągniecie były właściwe i żeby odnieść sukces?

Po pierwsze konieczna jest odpowiednia „presja” i systematyczna praca. Jak latają zwykle ptaki? Moim zdaniem spokojnie i rozważnie. Wcześniej musiały się jednak nauczyć latać. Nie jest tak, że zwierzęta wyskakują z gniazda i lecą tysiące kilometrów. Także i one, zanim zaczęły latać musiały wcześniej ćwiczyć i wypracować sobie technikę latania, bo inaczej lata wróbel, motyl, a inaczej sokół. Oto link.

Każdy kto tresował kiedykolwiek jakieś zwierzę wie: „najpierw trzeba nauczyć chodzić, a potem będzie biegać”, a przy tym tego rodzaju zadanie wymaga cierpliwości, systematyczności i pracy.

Nie pomaga także w pracy stan permanentnego stresu, jaki towarzyszy wyścigowi szczurów. Owszem krótkoterminowo są wyniki, ale w dłużej perspektywie „zawodnicy” słabną. Co prawda są tacy, którzy twierdzą, że wtedy wymienia się zawodnika, ale takie zachowania pozostawiam do decyzji zarządu firmy.

Załączam też link do bardzo ciekawych rozważań na temat krzywej Yerkesa-Dodsona.

I na koniec: przypomnij sobie 5 sytuacji, w których odniosłeś/aś sukces.

Zapisz każdą z nich na oddzielnej kartce i odpowiedz na pytania:

Jak się wtedy czułeś/aś?

Co zdecydowało o sukcesie?

Jaki był Twój wkład?

Jakie działania podjąłeś, które zdecydowały o sukcesie?

Co jeszcze?

Co jeszcze więcej przychodzi Ci do głowy?

Po zakończeniu odpowiedzi, rozłóż wszystkie kartki tak, aby były widoczne i  dokonaj porównania. Zastanów się, jakie są cechy wspólne i jakie wnioski płyną dla Ciebie na przyszłość z tych sytuacji.

I na koniec link do ciekawego wywiadu na temat motywacji.

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Bajka o pasterzu i ptaszku

In Anegdoty, Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 27/07/2012 at 05:00

Przeczytaj proszę opowieść, a następnie pisemnie odpowiedz na parę pytań (mogą to być odręczne notatki). Sądzę, że zajmie Ci to ok. 5 minut.
A zatem…

Był sobie raz pewien mędrzec, który, na miejskim placu, odpowiadał na najrozmaitsze pytania. Któregoś dnia w tłumek ciekawych wmieszał się pasterz. Zszedł z gór z zamiarem zawstydzenia „gawędziarza” na oczach ludzi.

Pasterz trzymał w garści ptaszka. Schował go w dłoni i, stanąwszy przed mędrcem, rzekł:

– Mam tu w garści ptaszka. Potrafisz może mi powiedzieć: czy jest żywy, czy martwy?

Gdyby mędrzec odpowiedział: „Żywy”, tamten zacisnąłby lekko pięść i biedny ptaszek postradałby życie. Gdyby natomiast powiedział: „Martwy”, pasterz rozwarłby palce i ptaszek zerwałby się do lotu. Mędrzec jednak, po chwili zastanowienia, wobec oczekujących w napięciu ludzi, odrzekł:

– Ptaszek w twojej garści jest taki, jak ty chcesz: jeśli chcesz go żywego, jest żywy, jeśli chcesz martwego – jest martwy.

Tak samo jest z naszym szczęściem i przeznaczeniem. Są w naszych rękach. Wiele może zależeć od zewnętrznych okoliczności, ale to, co najważniejsze, zależy od nas.

Autor bajki nieznany.

I teraz pytania:

Co czujesz po przeczytaniu?

Jaka mądrość płynie dla Ciebie z tej opowieści?

Co chcesz z tej opowieści wziąć dla siebie?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Drugie przykazanie: świętuj sukcesy

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 26/07/2012 at 05:00

Ważny jest cel, ale równie ważna jest droga do celu, która podzielona jest na mniejsze kroki. Osiągając kolejne etapy nie zapominaj jak ważne jest świętowanie sukcesów. I dzisiaj będzie jedna z propozycji jak możesz to robić.

A mianowicie wypisz listę 10 czynności bądź rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność. Z założenia mają to być proste do wykonania czynności.

Po sporządzeniu listy odetnij każdy punkt tak aby, na jednej kartce była jedna czynność bądź rzecz.

Wrzuć je do pojemnika i codziennie albo w momencie kiedy czujesz, że przybliżyłeś się do swojego celu losuj jedną karteczkę i wykonaj czynność na niej napisaną. Będzie to dla Ciebie niespodzianka i przyjemność w jednym.

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Pierwsze przykazanie: działaj

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 25/07/2012 at 05:00

Dzisiaj wpis zaczniemy od opowieści:

Historia, którą opowiem, wydarzyła się naprawdę. Oddział młodych węgierskich żołnierzy zgubił się w Alpach podczas ćwiczeń. Pogoda była koszmarna, żołnierze nie mieli prowiantu i nie było jak go zdobyć, gdyż zostali odcięci od swoich kolegów. Po dwóch dniach marszu wśród śniegu i deszczu ze śniegiem przemarzli i osłabli z głodu. Nie mieli pojęcia, jak wrócić do bazy. Stracili wolę życia.

Wtedy wydarzył się cud. Jeden z żołnierzy, przeszukując kieszenie płaszcza w poszukiwaniu papierosów, znalazł starą mapę. Rozpostarł ją, razem z kolegami odnalazł właściwą drogę i wkrótce wydostali się z gór i znaleźli w bezpiecznym miejscu.

Dopiero w bazie, gdy się ogrzali i najedli, okazało się, że odnaleziona mapa przedstawia Pireneje, położone 2000 kilometrów dalej.

Z opowieści tej wyciągnąć można dwie wartościowe lekcje:

  • Lepiej działać konstruktywnie, niż znając właściwe rozwiązanie nic nie robić.
  • Każdy z nas musi dojść do rozwiązania samodzielnie lub też zaadaptować do własnych warunków rozwiązanie podsunięte przez kogoś innego. Żołnierze trafili bezpiecznie do domu, gdyż sami nadali mapie potrzebny sens i w jakiś sposób zastosowali go do otaczającej ich rzeczywistości. „

Źródło: R. Koch „Sposób na życie 80/20”, Rebis, Poznań 2005, s. 191

A teraz pytania:

Jak długo ostatnio podjąłeś działanie w celu realizacji założonego celu?

Co o tym myślisz?

Jaki będzie Twój następny krok?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Worek obfitości

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 24/07/2012 at 05:00

Dzisiaj będzie o kolejnej metodzie, która pozwoli znaleźć kroki pozwalające dokonać zmiany bądź rozwiązać sytuację.

Zanim zaczniesz przygotuj sobie worek lub torbę, najlepiej, aby nie było widać co się w niej znajduje. Wrzuć do niej przedmioty, które leżą na biurku lub znajdują się w pierwszej otworzonej szufladzie albo pierwsze lepsze, które znajdują się pod ręką. Ważne, aby to były przypadkowe i bardzo różnorodne rzeczy. Im będą mniej przez Ciebie wyselekcjonowane tym lepiej.
Możesz to zrobić nawet dzień wcześniej, aby mniej pamiętać co zostało tam włożone, ale nie jest to konieczne.

Jeżeli masz taki worek zapraszam do wykonania ćwiczenia.

Nazwij i opisz sytuację, którą chcesz osiągnąć, rozwiązań bądź zmienić. Pisz tak długo jak będziesz czuł, że wyczerpałeś temat.

Mając opisaną sytuację wylosuj jeden przedmiot z worka. Obejrzyj dokładnie przedmiot, który wyciągnąłeś. Ważny jest każdy szczegół, który dostrzeżesz. A teraz odnieś go do Twojej sytuacji i zastanów się:

Jak może Ci ten przedmiot pomóc osiągnąć Twój cel?

Jak możesz przełożyć to na działania?

Skoro wiesz, co możesz zrobić, zastanów się: Jaki podejmiesz pierwszy krok?

Możesz, jeżeli powtórzyć losowanie i odnieść te same pytania do innego przedmiotu.

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

Talenty

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 23/07/2012 at 05:00

„Talent można pielęgnować w spokoju; charakter tylko w rwącym strumieniu życia.”

Johann Wolfgang Goethe

Wielokrotnie w naszych wpisach był poruszany temat wyznaczania celu, gromadzenia zasobów potrzebnych do jego realizacji, ustalania harmonogramu, etc. Określenie celu jest w tym przypadku kluczowe, gdyż z nim wiąże się jego realność. O realności zaś decydują m.in. konieczne do jego realizacji zasoby, czyli w wielu przypadkach posiadane talenty.

Talenty można zdiagnozować poprzez wypełnienie testu. To link  do jednego z nich oraz opis i kolejny opis oraz kolejny. Konieczne jest w tym przypadku jeszcze hasło. Można je znaleźć w książce. Oto ona.

Skąd pomysł, żeby wykorzystywać swoje talenty?

Wiele razy widziałam, jak ludzie próbują „poprawić” swoje słabe strony, zamiast wykorzystywać te zasoby, które już mają. Poświęcają wiele czasu i walczą ze swoimi słabościami. W efekcie okazuje się często, że udaje im się stać jedynie przeciętnymi tam, gdzie inni osiągali wirtuozerię. I to przy znacznie większym wysiłku czasu, pieniędzy, wyrzeczeń, etc.

Jasne, że są tacy, którym wystarczyć być dobrym rzemieślnikiem i nie marzą o tym, żeby być mistrzem. I to jest w porządku. Tyle, że potem nie należy marudzić, że nie jest się mistrzem.

Jak mówił mój kolega: ” Tam, gdzie jedni zaczynają, inni mają metę.” Wykorzystujmy zatem swoje talenty i mocne strony w trakcie realizacji założonych celów. Wykorzystujmy nadarzające się możliwości. Pamiętajmy o słabych stronach, ale nie starajmy się ich poprawiać za wszelką cenę czyniąc z tego podstawowy cel do realizacji 😉

A Wy co myślicie na ten temat?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Opowieść o życiu…

In Anegdoty, Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 20/07/2012 at 05:00

Przeczytaj proszę opowieść, a następnie pisemnie odpowiedz na parę pytań (mogą to być odręczne notatki). Sądzę, że zajmie Ci to ok. 5 minut.
A zatem…

Pewien biznesmen udawszy się na wakacje, stał, wpatrując się w spokojne, błękitne morze i rozmyślał, co zjeść na lunch. Do brzegu przypłynęła mała łódka, wyładowana po brzegi dorodnymi, żółtymi tuńczykami i zacumowała niedaleko pięknej meksykańskiej wioski.

Na brzeg wyskoczył młody rybak.
– Świetny połów – powiedział turysta. – Długo pan był na morzu?
– Niezbyt długo – odrzekł Meksykanin.
– Czemu nie został pan dłużej i nie nałapał ich więcej?
– Tyle wystarczy, żeby wyżywić rodzinę.
– A co pan robi z resztą czasu?
– Wstaję późno, trochę połowię, pobawię się z dziećmi, jem obiad, odpoczywam podczas sjesty z Marią, moją żoną. Każdego wieczora idę do wioski, popijam wino, gram na gitarze, a potem w karty z amigos… to pełne i bogate życie, señor .
– Wydaje mi się, że mógłbym panu pomóc – rzekł biznesmen, drapiąc się po nosie. – Ukończyłem zarządzanie na Harvardzie. Udzielę panu rady którą usłyszałby pan w każdej szkole biznesu. Niech pan spędza więcej czasu na połowach, kupi większą łódź, zarobi więcej pieniędzy, a potem kupi jeszcze kilka łodzi, aż zbierze pan jaką taką flotę. Niech pan nie sprzedaje ryb pośrednikom, lecz bezpośrednio przetwórcy, ostatecznie może pan też otworzyć własną przetwórnię. W ten sposób będzie pan kontrolował produkt, produkcje i dystrybucję. Wtedy będzie pan mógł wyjechać z tej mieściny, przenieść się do Mexico City, potem do Los Angeles, a może nawet do Nowego Jorku i stamtąd zarządzać firmą, która coraz bardziej będzie zwiększać swe wpływy.
– Ale jak długo to potrwa? – zapytał rybak.
– Piętnaście, dwadzieścia lat.
– A co potem?
– To jest właśnie najlepsze – zaśmiał się biznesmen. – W odpowiednim momencie będzie pan mógł wejść na rynek papierów wartościowych. Zarobi pan miliony dolarów.
– Mówi pan, miliony… I co wtedy?
– Wtedy będzie pan mógł przejść na emeryturę, przeprowadzić się do pięknej wioski nad morzem, wstawać późno, trochę łowić, bawić się z dziećmi, odpoczywać podczas sjesty z żoną, wieczorem iść do pobliskiego miasteczka, popijać wino, grać na gitarze i w karty z kolegami.

Źródło: R. Koch, Sposób na życie 80/20, Rebis, Poznań 2005, s.161-162

I teraz pytania:

Co czujesz po przeczytaniu?

Jaka mądrość płynie dla Ciebie z tej opowieści?

Co chcesz z tej opowieści wziąć dla siebie?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas. Prosimy o kontakt mailowy także w sprawie indywidualnych sesji coachingowych.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Dialog

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu, Komunikacja międzyludzka on 19/07/2012 at 05:00

Dzisiaj wpis będzie na temat dialogu. O empatii, bezwarunkowej akceptacji, słuchaniu było w poprzednich wpisach.

Dialog jest najbardziej naturalną formą komunikacji międzyludzkiej. Pomimo że większość czasu człowiek przebywa sam, to nawet w takim stanie nie prowadzi monologu, ale technicznie odbywa się dialog, a dokładniej dialog wewnętrzny.

W dialogu zwykle występują dwie postacie: nadawca i odbiorca, którzy wymieniają się rolami. Ta zamienność ról często jest niewystarczająca w kontaktach międzyludzkich, ale także w relacji coach-Klient.

Okazuje się, że dialog jest szalenie użyteczny, gdy owa wymienność jest zachowana, jak też gdy rozmowa odbywa się „tu i teraz” oraz jest spontaniczna. W innych przypadkach może się okazać, że jest to dialog bezproduktywny, a nawet szkodliwy.

Przykłady szkodliwych dialogów w kontaktach międzyludzkich:

Syn otrzymuje jedynie radę/y od ojca, który nawet nie wysłuchał, o czym mówi syn.

Rozmowa matki z córką, która ma postać połajanki.

Lekarz ma gotową diagnozę na wejściu, bo taki przypadek, jak u tego pacjenta, to on już „widział”….(?)

Koleżanka zwraca się do drugiej koleżanki: Mów… Ja słucham… No i co? No mów, mów…! (jednocześnie robiąc coś innego).

Koleżanka zwraca się do kolegi: A, no i co u Ciebie słychać? Opowiadaj. Ty zawsze masz takie dziwne przygody i bzdurne sytuacje, których nie ma nikt inny.

Rozmowa sąsiadek, która swoim charakterem przypomina raczej przesłuchanie: Gdzie pracuje Pani mąż? A ile zarabia? A Pani? Macie dzieci? A dzieci dobrze się uczą? A gdzie mieszkacie?….

Przykłady można by mnożyć. W podobny sposób rozmowy toczą się każdego dnia.

A wystarczy, żeby rozmowa/dialog była przyjemna i owocna. Być chwilę „tu i teraz”. Zachować wymienność ról oraz okazać spontaniczność.

A Ty, jak rozmawiasz z innym człowiekiem?

Jak rozmawiasz sam ze sobą?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować, w tym także w sprawie warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Małgorzata Wąsowska

Postawa proaktywna czy reaktywna?

In Codzienne wpisy o narzędziach w coachingu on 18/07/2012 at 05:00

Dzisiaj będzie o przyjmowanej przez nas postawie, która przekłada się i ma bezpośredni wpływ na nasze życie. Wyróżnić możemy dwie postawy: reaktywną i proaktywną. Dzięki książce dr Stephena Conveya, „7 nawyków skutecznego działania”, dostrzec można ogromną różnicę dzielącą ludzi proaktywnych od innych.

Postawa reaktywności przejawia się w naszym zachowaniu poprzez działanie na „ostatnią chwilę”, bo „coś trzeba zrobić”, bo „termin mija”. Do tego całą odpowiedzialność za niepowodzenia przerzucają na kogoś innego bądź na otoczenie. Zaczynając łączyć swoje niepowodzenia z genami i wychowaniem przez rodziców np. „Tak zostałem wychowany”, „Takie mam geny” a kończąc na środowisku, w którym przebywają. W pracy będzie to oczywiście szef i współpracownicy.

Proaktywna postawa to taka w której to my sami wychodzimy z inicjatywą i bierzemy w pełni odpowiedzialność za swoje działanie. Stawiamy czoła wyzwaniom a nasze myślenie jest nakierowane na cel. Dążymy do najlepszych rezultatów a pomysły i rozwiązania, które już many staramy się ulepszasz tak, aby były jeszcze doskonalsze. Zajmujemy się tym mamy do wykonania jeszcze przed ostatecznym terminem

A więc po czym najszybciej poznać jakim typem jest człowiek, proaktywnym czy reaktywnym?
Po jego postawie wobec problemu. Tam gdzie osoba przejawiająca postawę proaktywną widzi szansę, możliwości i pole do rozwoju, osoba reaktywna widzi same przeszkody, zagrożenia i czas, który musi na dane działanie poświęcić.

To którą postawę wybieramy zależy tylko od nas.

A Ty, które zachowania częściej wybierasz?

Jeżeli chcesz się z nami skontaktować w sprawie sesji coachingowych oraz warsztatów i szkoleń, prosimy napisz do nas.

Autorka wpisu: Dominika Piórecka

%d blogerów lubi to: